Nauka czytania to proces i nie ma jednego, najlepszego i niezawodnego sposobu, który sprawdzi się u każdego. Nie ma także uniwersalnego czasu, w którym ten proces zachodzi – niektóre dzieci opanują czytanie pierwszych słów w zaledwie kilka dni, inne będą potrzebowały paru tygodni, a jeszcze inne miesięcy. Różnice zależą między innymi od wieku, aktualnych zainteresowań dziecka (M. Montessori mówiła o fazie wrażliwej na naukę czytania – czasie, kiedy dziecko wyraża szczególne zainteresowanie tym tematem i nauka postępuje szybciej niż w innych okresach), etapu rozwoju poznawczego i językowego, a także naturalnych predyspozycji.
Czy dziecko musi umieć czytać zanim pójdzie do szkoły?
NIE MA KONIECZNOŚCI, ABY DZIECKO UMIAŁO CZYTAĆ ZANIM ROZPOCZNIE NAUKĘ SZKOLNĄ
Jest grupa dzieci, które już w okresie przedszkolnym są zainteresowane czytaniem, podejmują takie próby, a rodzice mają czas i ochotę je w tym wesprzeć – z myślą o nich powstały moje Rozczytanki.
Na drodze do płynnego czytania mogą pojawić się pewne trudności – w tym artykule omawiam niektóre z nich wraz z poradami, co zrobić w danej sytuacji.
Dziecko nie może zapamiętać liter
Działaj małymi krokami – zaczynając od tylko jednej litery – z wizualnym i skojarzeniowym wsparciem. Przykłady takich skojarzeń to:
litera O, która wygląda jak zdziwiona mina
M przypominające most
S które wygląda (i brzmi!) jak wąż
Na początkowym etapie przygody z czytaniem tak dobieram materiał literowy, aby nie zaczynać nauki od liter podobnych do siebie graficznie np. O i Ó, co mogłoby utrudnić zapamiętywanie.
Kilkulatek zna litery, ale nie potrafi połączyć ich w słowa
To często spotykana sytuacja i Twoje dziecko nie jest jedyne 🙂 Na kartach Rozczytanek zamieściłam sporo ćwiczeń, które wspierają umiejętność syntezy głoskowej – między innymi odgadywanie słów przegłoskowanych przez rodzica, “czytanie” wspólne, po którym dziecko odgaduje powstałe słowo, “doczytywanie” ostatniej głoski i łączenie jej w całość z początkiem słowa, odczytanym przez rodzica, przedłużanie przez rodzica w wymowie głoski, którą ma wyszukać dziecko.
Wszystkie te etapy poprzedzają połączenie w słowo samodzielnie czytanych liter, co oznacza, że dopóki kilkulatek nie potrafi odgadnąć jakie słowo przeliterował dorosły, będzie mu bardzo trudno wejść na wyższy poziom, jakim jest synteza głosek odczytanych samodzielnie.
Dużym ułatwieniem jest czytanie słów 3-literowych, opartych na schemacie: spółgłoska-samogłoska-spółgłoska. Znajdziesz ich sporo w pierwszej i drugiej części Rozczytanek.
Na początkowych etapach nauki czytania warto zrezygnować z dwuznaków (sz, rz, dź itd.), ponieważ dziecko zwykle odczytuje je nie jako głoski, a jako litery, co znacząco utrudnia syntezę słuchową (dziecko czyta: s-z-a-f-a zamiast: sz-a-f-a). Do dwuznaków przejdziemy w późniejszym czasie.
Jeśli mimo ćwiczeń słuchowych dziecko nadal nie jest w stanie połączyć głosek w słowo lub odczytuje spółgłoski z charakterystycznym “y” na końcu (my-a-my-a zamiast: m-a-m-a), być może lepszym wyborem będzie dla niego metoda sylabowa. Czytanki sylabowe również znajdziesz na kartach Rozczytanek.
Dziecko myli litery podobne do siebie graficznie (np. M-N)
Najlepszym sposobem na wsparcie umiejętności rozróżniania liter podobnych jest trening percepcji wzrokowej na materiale POZAliterowym – obrazkowym czy symbolicznym. Ćwiczenia dostrzegania różnic pomiędzy obrazkami pomogą dziecku zauważać podobieństwa i różnice również pomiędzy literami. Oto przykład takiego ćwiczenia:

W pierwszej i drugiej części Rozczytanek nie wprowadzam tak zwanych “polskich znaków”, czyli ó, ą, ę, ż, ź itd. Jeśli dziecko już je zna – świetnie! Jeśli nie, przejdziemy do nich nieco później, ponieważ ich obrazy graficzne są bardzo zbliżone do liter: o, a, e, z itd.
Kilkulatek potrafi odczytać słowo, ale czyta bez zrozumienia
Niektóre dzieci na tyle mocno koncentrują się na technice czytania, że treść schodzi na dalszy plan – idealną sytuacją jest uczenie kilkulatka tego, że przeczytane przez niego słowa mają swoją reprezentację w rzeczywistości lub na obrazku już od pierwszych poznanych liter. Dlatego na kartach Rozczytanek nie ma tekstów, które nie odnoszą się do żadnego działania – za każdym razem, gdy dziecko przeczyta słowo czy zdanie, jego zadaniem jest dopasowanie go do ilustracji, dorysowanie brakujących elementów, dołożenie etykietki do przedmiotu itd. W części drugiej, w której znajdują się słowa i zdania z łącznie 12 liter, jest tych działań jeszcze więcej – między innymi rozwożenie paczek kurierskich do odpowiednich osób oraz decydowanie o tym, czy przeczytane przez dziecko zdanie pasuje do obrazka, czy też nie.
Gdy wymyślasz dla kilkulatka dodatkowe zadania z czytaniem, zwracaj uwagę na to, aby czytane teksty odnosiły się do reprezentantów. Lepiej przeczytać krótszy tekst czy nawet pojedyncze słowo, ale ze zrozumieniem, niż dłuższy tekst bez zrozumienia.
Dziecko nie ma motywacji do czytania, szybko się zniechęca niepowodzeniami, nie chce nawet patrzeć na litery
Być może to jeszcze nie jego czas? Pamiętaj, że dzieci mają różne predyspozycje i to, że część rówieśników podejmuje już próby czytania, nie oznacza, że Twoje dziecko również musi. Wyjątkiem określiłabym sytuacje, kiedy dziecko rozpoczęło już naukę szkolną i samo zauważa swoje trudności – wtedy wsparcie ze strony rodzica może być przydatne.
Zachęcam Cię do tego, by do nauki czytania wykorzystać sytuacje naturalnie pojawiające się w Waszym otoczeniu, na przykład:
- Będąc na zakupach, zachęć dziecko do wspólnego odczytania prostych napisów – KASA, MEGA PAKA na dużym opakowaniu płatków owsianych itd.
- W samochodzie poproś o odczytanie nazw stacji radiowych: ZET, MELO, FAMA
- Otwórz wyszukiwarkę internetową i poproś dziecko o wpisanie na klawiaturze komputera 3-literowego słowa, które po naciśnięciu enter pojawi się w wynikach wyszukiwania (np. dziecko wpisuje MAK i w wynikach wyszukiwania widzi maki – to bardzo podnosi motywację do działania!)
- Wykorzystaj zabawę, humor, psikusy – na przykład w zadaniu kształtującym percepcję słuchową zamieniaj głoski w słowach tak, aby powstały śmieszne pseudowyrazy (harby zamiast farby)
- Proponuj zamianę ról – zaproś dziecko do zabawy w nauczyciela i popełniaj błędy na przykład w dopasowywaniu etykiet do obrazków. Proś dziecko o poprawianie Twoich pomyłek
Bardzo ważne w sytuacji braku motywacji jest to, żeby nie przenosić na dziecko swojego niepokoju dotyczącego tej umiejętności – to tworzy presję, która nie tylko nie sprzyja nauce czytania, a jeszcze bardziej odsuwa Was od celu.
Lepiej uczyć czytania sylabami, czy literami?
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi! Dlatego staram się łączyć dwie metody 🙂 Dzieci uczone czytania sylabami wydają się szybciej przechodzić do czytania płynnego, jednak dość dużą trudność stanowią dla nich słowa z grupami spółgłoskowymi (np. sklep), których mamy w języku polskim sporo.